Translate

czwartek, 28 listopada 2013

dorosłe życie...

   W domu remont, w stajni burdel (chyba nie mniejszy niż w moim pokoju), konie padokowane a ja wiecznie w pracy. Żyć nie umierać... Krew mnie zalewa na samą myśl, że rzeczy ważne wygrywają z tymi najważniejszymi. Nadal nie wiem jakim cudem. 
Do tego nęka mnie chłód, jeszcze trochę i zamarznę w tej bezsensownej robocie ;/ ale cóż... lepiej mieć byle jaką niż nie mieć żadnej- tak sobie to wysztko tłumaczę, bo to chyba najlepsze wyjście.

Jeszcze nie tak dawno tyle wypadów na moto, konie w letniej sierści a dziś? Moto w garażu a konie w puchowych kożuchach... Lada dzień i świat pewnie utonie w śniegu i będzie wyglądał coś na ten wzór: 

M a r c e l


A ulubione zajęcie koni będzie wyglądało tak:

P ' R y t m i k a


ehhh... nie to że nie lubię zimy, bo bywapiękna, ale chyba aktualnie bym wolała podziwiać ją z ciepłego miejsca :)

Dobra... trzymajcię się cieplutko i kciuki za mnie żebym nie zamieniła się w sopel lodu :P




ciao =*