Translate

poniedziałek, 23 września 2013

kiedyś... przejściowo... dziś! :D

     Jakiś czas temu usłyszałam kilka miłych słów od pewnej kochanej osóbki dotyczących lekkości czytania moich słow. Mało co! Również o pojawiającym się niedosycie po przeczytaniu posta. Miło mi :)) szczególnie wiedząc, że to szczere słowa, bo pochodzą od wyjątkowo szczerej i bliskiej mi osoby. Takich osób mam aż 3! Lepiej tylko 3, niż aż 333 ale fałszywych =P

   Czas szybko mija. Dni się skracają, ochładza się i w ogóle cała aura się zmienia :( jest czas na przemyślenia. Nazwałąm ten post "kiedyś... przejściwo... dziś! :D" bo chciałam Wam pokazać coś ;)

Cała zabawa zaczynała się tak:

 Franek



Honda CBR 954rr Fireblade SC50


Później pojawiło się nowe cacuszko :D


Gixik <3

Przejściowo bawiliśmy się tak: 
gdzies tam, coś tam -> my!


Nie powiem, bo baaardzo wiele adrenalinki zapewniają te szpeje! Życie bez motocykla by było dla mnie jakieś takie... nudne? :P Cenię sobie zarówno jeździectwo jak i świat motocykli. Lubię to co robię i to chyba jest najważniejsze :)

Niestety nasze ostatnie wypady są na zloty z okazji kończącego się sezonu :( Okropieństwo... Jedynym pocieszeniem jest to, że sezon jeździecki nigdy się nie kończy! :)












 zaprazam do zostawienia swoich przemyśleń w komentarzach =)









koniutki <3
M. <3








8 komentarzy:

  1. Ja się motocykli boję :p Kiedyś, będąc małą dziewczynką, przekręciłam gaz i wystraszyłam się ryku silnika. Do teraz gdy idę po drodze i słyszę nadjeżdżający motor, cofam się do rantu, bo tak bardzo boję się tych maszyn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak na dobrą sprawę strach zawsze nm towarzyszy, ale to dobry znak, bo przynajmniej nabieramy dystansu do zagrożeń :) jak byłaś maluszkiem mogłaś się faktycznie wystraszyć, teraz już jesteś świadoma motocyklowego "hałasu" :P ja tam leżałam 3 razy z motocyklem już, raz na egzaminie na prawko na motocykl, później jadąc wadliwym sprzętem kolegi, ostatnio podczas zabaw na czeskich zakrętach- nic poważniejszego mi się nie stało, nie zniechęciłam się a wręcz przeciwnie :D końskie przygody też różne miałam :) jedna zakończyła się 2 operacjami obojczyka, ale co tam nadal jeżdżę, bo myślę, że każdy ma swoje pasje i zawsze będzie je mieć :)

      Usuń
    2. O Jezu... Ja bym po takim czymś nigdy ponownie na motor nie wsiadła. Podziwiam cię!

      Usuń
    3. eee tam bywają różne przygody :P

      Usuń
  2. O tak! Chociaż jedno Ci pozostaje. Ja swój sezon na tenisa też już niedługo zamknę, bo przez zimę nie ma z kim grać i koszta większe :(

    Hm... czy Ty przypadkiem nie piszesz o mnie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaaaaaaaaak o Tobie mowa :D :*

      Usuń
    2. dziękuję Ci Słońce! :* Jest mi niezmiernie miło, czytać tak miłe słowa :) :*

      Usuń
  3. eee tam nie jest źle, bywają różne przygody ;)

    OdpowiedzUsuń