Translate

piątek, 13 września 2013

czasem słońce, czasem deszcz...

   Czasem słońce, czasem deszcz, a jeszcze innym razem mgła. Reasumując za oknem jedna wielka tragedia -.-


deszczowa grzywa Puerto :)


   Najgorsze jest to, że żadnym koniem nie udało się dziś popracować ;/ Teraz kiedy Puerto musi chodzić taki deszczowy psikus, a co! Najwyżej mnie jutro rozerwie na strzępy... :P Paula będzie świadkiem :) Bo przyjeżdża jeeeah! :D Dobry spontan nie jest zły :P
Wczoraj Rytmika mi tak fajnie chodziła, mmm <3 A dzisiaj pogodowy lipton ;/

Jutrzejszy dzień cały zaplanowany, od rana konikowa praca, później na zlot gixem :D
W ogóle jakoś ostatnio mi tak ciężko się żyje z pewnych powodów. Kryzys braku pracy mnie dopadł a wydatków tyle, ehh... Dobrze, że ogromną dawkę szczęscia dostarcza mi mój paskudek, kopyciaki i psiaki :)
A co rano taki widok mam: 


mój księciunio & Cassie


Niezmiernie go kocham! :D Chyba nawet nie zdajecie sobie sprawy jaki burdel w głowie robi znak mniejszości i liczba 3!   <3
Czuję się jak nasolatka która dopiero co się zakochała. I pomyśleć, że początki były takie różne... Teraz wszystko razem i każda chwila razem :) 


Bo kto, jeśli nie my?
I gdzie, jeśli nie tu?
I z kim, jeśli nie z Tobą?
I kiedy, jeśli nie już?


=)










do następnego :*


3 komentarze:

  1. Marcina zdjęcia są the best :P cała Casi, jak się rozłoży to pewnie więcej miejsca zajmuje niż Pan, hihi. Czekam na nową notkę.
    Ps: A na wygląd bloga nie mogę się napatrzyć, ta brzoskwinka mnie urzekła :D Pozdrosy! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ciekawe kto siedział do późna żeby takich słodkich kolorków się doeobić w efekcie kończowym :P :))

      Usuń
  2. ja! ja! ja! Skromna jestem wiem o tym :P hihi.

    OdpowiedzUsuń