Translate

wtorek, 24 grudnia 2013

    Nastał ten czas w którym się wszyscy nagle kochają i chyba nikt się na nikogo nie gniewa. Czasem pachnie mi tak trochę sztucznością, ale cóż... Szkoda, że znów śnieg się gdzieś zgubił -.- 
A ja? Z samego rana po przemyśleniu wymieniłam mój prezent, zaznaczam: mój jedyny prezent. Później zapakowałam- przyznam, że z roku na rok o niebo lepiej mi to wychodzi ;)

Miałam w planach 2 opcje,wybrałam nie tą co chciałam. Niestety zmusiła mnie do tego sytuacja z poprzednich dni. Stan mojego konta jest na minusie, ale to co, przecież miesiąc minie i znów wpłynie kasa do kieszeni. Pieniądze to nie wszystko! Jestem wręcz dumna z siebie, że sama mogłam pomóc mojemu konikowi, bez proszenia się! 
Przed chwilą wróciłam ze stajni, wyczyściłam każdego kopyciakowego, kopytka wysmarowane, grzywy i ogony wyczesane, wypsikane nabłyszczaczem i doprowadzone do porządku. Wyglądają jak z pony-bajki <3 

   No tak, 24 grudnia... Jeszcze trochę i zabieram "fokę" pod pachę i pędzę do mojego amora. Znów urywam się z domu pod pretekstem. Tak postanowiłam i niech się dzieje co chce! To moje życie a ja tego chcę!

Cassie & me


Właściwie to nawet lubię święta. Moje drugie spędzane tak inaczej...


Zatem do następnego ;)

3 komentarze:

  1. a co takiego ciekawego jest w tej paczuszce? :) bardzo fajnie, że podobają Ci się święta bo mi to tak średnio na jeża, nie lubię właśnie tej takiej szcztuczności :P

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też wręcz rzygam tą sztucznością, to jest ochydne... a co w paczuszcze- paseczek big starowski i puszka-skarbonka niezwykle śmiechowa ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa jak zawsze bardzo fajny, oryginalny prezent :D tak trzymać! :)

      Usuń