Translate

wtorek, 7 stycznia 2014

    Czasem słońce, czasem deszcz. Tymi słowami możnadoskonale opisać co mi w duszy gra. Rok 2014 rozpoczął się niemal ragicznie -.- w życiu nie byłam na gorszym sylwestrze, początkowo było bardzo fajnie, jednak szybko przemienił się w cysty tragizm i tuż przed 1 byliśmy w domku.
Na szczęscie złośliwa aura nie trwała długo i obecnie żyję marzeniami :D

   * Nie mogę się doczekać 28 stycznia i mojej wizyty w KWP ( to już za 21 dni) :D tam poznam termin dalszych zmagań, na szczęście kotek będzie mi towarzyszył i dobra kumpela z pracy :)


   * Nie mogę się doczekać 15 lutego, sprawdzenia obiecywanego nam faktu- oby doszło do      realizacji :D


   * Nie mogę się doczekać też marca: zaplanowaliśmy na ten miesiąc moje treningi jeździeckie i młodego ogrusa z bardzo fajną zawodniczką z pobliskiego zagórowskiego klubu jeździeckiego :) obiecała mieć na nas oko i dopilnować nas, liczymy na pierwsze sukcesy :)
Oto i nasza trenerka:
Marika i Gaudi M
Humerusowe zmagania :)

Marika i Mars





Trzymajcie kciuki żeby każdy z planów i tych małych i tych większych wypalił. Jak widać na pierwsze trzy miechy 2014 roku coś jest zaplanowane, ciekawe jak pooczą się kolejne ;)


Dodam jeszcze, że aktualnie kopyciaki planuję utrzymywać w pracy na lonży. Dziś siwa popracowała pierwszy raz od czasu kolki. Fajny ruch, w galopie oszołom, ale zejdziemy na ziemię ;) jutro pora na młodego. Ten to chodzi jak malina :D 

Aaaa! Bym zapomniała :P sezon motocyklowy 2014 wczoraj rozpoczęty ;) 

Pierwszy dzień 2014 był okropny, ale te nastepne, co jeden to lepszy :P



pozdrawiam cieplutko :)
a szczególnie Paulę :*

1 komentarz:

  1. dziękuję, również pozdrawiam! :* i trzymam kciuki, aby te plany się powiodły, aaa.... i mam nadzieję, że uda nam się spotkać niebawem! :)

    OdpowiedzUsuń